Gdy twórca jest jednocześnie prezesem zarządu sp. z o.o.

W praktyce dosyć często zdarza się, że twórca w celu sprzedaży swoich produktów tworzy spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. W takiej spółce sam zostaje jej członkiem zarządu (prezesem). Jednocześnie nie przenosi od początku na spółkę swoich praw autorskich (np. nie wnosi ich jako wkładu) i nie zawiera ze spółką żadnej umowy dotyczącej tych praw. Tymczasem w takiej sytuacji konieczne jest zawarcie umowy dotyczącej praw autorskich w szczególnym trybie, a brak takiej umowy może niespodziewanie wywołać negatywne konsekwencje.

 

Zgodnie z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych umowa przeniesienia majątkowych praw autorskich i umowa licencji wyłącznej wymagają formy pisemnej, a umowa licencji niewyłącznej może być zawarta nawet w sposób dorozumiany lub ustny.

Umowa z członkiem zarządu

Powyższa ogólna reguła ulega jednak modyfikacji na gruncie Kodeksu spółek handlowych. Przepisy Kodeksu spółek handlowych stanowią, że wszelkie umowy między członkiem zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością a samą spółką powinny być zawarte albo przez radę nadzorczą albo przez pełnomocnika powołanego w tym celu przez zgromadzenie wspólników. Naruszenie tak określonego trybu zwarcia umowy prowadzi do jej nieważności. W konsekwencji spółka z ograniczoną odpowiedzialnością nie może powoływać się na prawo do eksploatacji utworów autorstwa swojego prezesa (lub innego członka zarządu), gdy nie ma umowy zawartej w takim szczególnym trybie. W praktyce wyklucza to zawarcie np. umowy licencji niewyłącznej w sposób dorozumiany. Nieważne będą też umowy zawarte bezpośrednio między prezesem (członkiem zarządu) a spółką bez udziału pełnomocnika lub rady nadzorczej.

 

Art. 210 § 1 Kodeksu spółek handlowych

W umowie między spółką a członkiem zarządu oraz w sporze z nim spółkę reprezentuje rada nadzorcza lub pełnomocnik powołany uchwałą zgromadzenia wspólników.

 

Sytuacja na gruncie prawa spółek może być skomplikowana jeszcze bardziej. Będzie tak wówczas, gdy twórca będący członkiem zarządu jest jednocześnie jedynym wspólnikiem spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. W takim przypadku konieczne okaże się zawarcie umowy między twórcą (członkiem zarządu) a spółką w formie aktu notarialnego. Wymóg taki wynika z przepisu (art. 210 § 2 Kodeksu spółek handlowych).

 

Praktyka pokazuje, że o powyższych wymaganiach przedsiębiorcy niejednokrotnie nie wiedzą.

 

Konsekwencje braku umowy

Roszczenia osób trzecich

Problemy związane z brakiem umowy zawartej w odpowiednim trybie i formie nie ujawniają się zazwyczaj w bieżącej działalności spółki. Nie zmienia to faktu, że problemy te niejednokrotnie istnieją. Spółka w takiej sytuacji udziela przecież np. swoim kontrahentom licencji na korzystanie z praw, których sama formalnie nie ma.

 

Problem może ujawnić się i wywołać negatywne skutki niespodziewanie. Można się tego spodziewać np. wówczas, gdy spółka wytoczy powództwo o naruszenie majątkowych praw autorskich przez osobę trzecią. W takim przypadku, gdy brak jest umowy zawartej w odpowiednim trybie lub formie, powództwo powinno zostać oddalone. Powodem oddalania powództwa w takiej sytuacji jest brak tzw. legitymacji czynnej spółki. Nieudzielenie przez twórcę praw spółce może też zwrócić uwagę kontrahenta. Świadomy kontrahent obawiając się roszczeń o naruszenie praw autorskich może zrezygnować z transakcji ze spółką. Praktyka dowodzi, że takie sytuacje zdarzają się w rzeczywistości.

 

Roszczenia członka zarządu

Podkreślenia wymaga jednak fakt, że opisany problem co do zasady nie otwiera drogi twórcy będącemu członkiem zarządu do pozwania samej spółki z tytułu naruszenia jego praw autorskich. Formalnie w wyniku eksploatacji takich utworów (np. programów komputerowych, fotografii, projektów) do których spółka nie ma żadnego tytułu prawnego rzeczywiście dochodzi do naruszenia. Taka sytuacja, w której ta sama osoba będąca twórcą i członkiem zarządu twierdzi, że reprezentując spółkę rozporządzała w jej imieniu własnymi chronionymi utworami i jednocześnie domaga się z tego tytułu od spółki odszkodowania (bo spółka nie miała licencji) może być kwalifikowana jako nadużycie prawa, o którym mowa w art. 5 Kodeksu cywilnego. Kwalifikacja taka oznacza, że roszczenie nie będzie skutecznie zrealizowane.

 

Co ciekawe, próby kierowania takich roszczeń zdarzają się w praktyce. Na gruncie jednej z takich spraw Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zauważył, że:

 

„Sąd Apelacyjny nie ma wątpliwości co do tego, że w takich okolicznościach żądanie wydania powodowi  korzyści obejmujących wynagrodzenie pozwanych za realizację umowy zawartej ze spółką jest modelowym przykładem nadużycia przez powoda jego prawa do ochrony praw twórcy. […] nie zasługuje na ochronę roszczenie, którego powód dochodzi z wykorzystaniem formalnej odrębności jego osoby i spółki prawa handlowego, którą reprezentował w kontaktach z pozwanymi […] (wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 18 marca 2014 roku, I ACa 46/14).

 

***

Na opisany wyżej problem trybu i formy zawarcia umów między spółką a członkiem zarządu, którego utwory (np. programy komputerowe, fotografie, projekty) spółka eksploatuje,  powinny zwrócić szczególną uwagę m. in. osoby przejmujące spółkę i kontrahenci spółki.

 

Podsumowując, forma i tryb w jakim powinna być zawarta umowa dotycząca praw autorskich stanowią zagadnienia, które dla przedsiębiorcy nieznającego biegle regulacji prawnych mogą okazać się skomplikowane. Opisany wyżej przypadek jest tylko jedną ze szczególnych sytuacji. Okazuje się zatem, że konieczna jest nie tylko znajomość przepisów prawa autorskiego, ale także regulacji szczególnych. Warto zatem regulując stosunki prawne z zakresu prawa autorskiego skorzystać z pomocy profesjonalisty i uzyskać poradę prawną.

Michał Stawiński

Adwokat, członek wrocławskiej Izby Adwokackiej, doktorant w Katedrze Prawa Finansowego na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego.

powrót do poprzedniej strony